Jak miłośniczka sztucznych ogni została ich przeciwnikiem?

Znasz to:

  • fajerwerki są dla ludzi
  • psy cały rok srają na trawniki, więc my możemy raz do roku hałasować sztucznymi ogniami
  • przecież to taka tradycja
  • co to za Sylwester bez sztucznych ogni
  • niech ci ekolodzy zajmą się ważniejszymi sprawami

Mam to za sobą. Byłam wielką miłośniczką fajerwerków. Kocham to piękno, te świetliste promyki i ogniste języki, te świetne światła, wybuchające jak kolorowe bomby nad głowami ludzi, rozświetlające niebo, jakby chciały się z samym Bogiem połączyć i pokazać – tu jesteśmy, zobacz.

Widzicie, nawet z gówna można zrobić poezję.

Najgorzej jest nie przyjmować do siebie logicznych argumentów. A tych, przeciwko sztucznym ogniom jest kilka.

Bo tu nie chodzi jedynie o wojnę nienormalnych i nakręconych miłośników psów z „normalnymi” Januszami i Grażynami co se chcą postrzelać.

  • sztuczne ognie znacznie obniżają jakość powietrza
  • straszą nie tylko zwierzęta, ale też osoby chore umysłowo, starsze; budzą panikę u wielu dzieci
  • zabijają ptaki
  • stanowią zagrożenie dla osób „puszczających” fajerwerki i pobocznych obserwatorów.

Pamiętam taką sytuację z dzieciństwa; byliśmy na domówce z rodzicami u znajomych. Dom wielorodzinny. O północy puszczanie petard na podwórzu, obok studni. Dzieciaki, czyli my, czekaliśmy na to cały rok, a cały wieczór sikaliśmy dosłownie w spodnie na samą myśl że będziemy szczelać.

Przychodzi moment kulminacyjny. Pijany sąsiad wsadza petardę w butelkę po szampanie. Bo przecież z ręki puszczać nie można, to groźne. Podpala lont. Zanim fajerwerk wystrzelił w górę, butelka przewraca się. Rozpalona kula ognia leci prosto w mojego 10-letniego chyba wtedy kolegę. Oberwał po nogach. To chyba cud, że nic mu się nie stało.

Wczoraj czytałam o 15-latku z Polski, któremu fajerwerk wybuchnął w ręku.

Najgorsze jest to, że do ludzi nie trafiają argumenty. Traktuje się puszczanie sztucznych ogni na równi z tradycją ubierania choinki, nieszkodliwą dla nikogo i związaną od wieków ze świętowaniem. Jak niewinną igraszkę. Przeciwników, którzy próbują z głosem rozsądku dotrzeć do innych, ogłasza się mianem oszołomów i kwituje słowami „przesadzasz”.

Podziwiam dyskusję, która rozgorzała około 2 tygodni temu. Pierwsza fala poszła od prezydenta Warszawy, który ogłosił, że na miejskiej zabawie 31 grudnia sztucznych ogni nie będzie. Tyle poklasku co i buczenia otrzymał. Idąc za ciosem, Wielką Orkiestrę Swiątecznej Pomocy zalała fala wiadomości od ludzi – nie strzelajcie, światełko do nieba można poprowadzić w bardziej sensowny sposób.

Jurek Owsiak daje upust emocjom na Facebooku. Prosi o rzeczowe argumenty przeciwko sztucznym ogniom, bo on takich nie widzi. Widzi zalety – tradycja, prezent dla ludzi, którzy co roku są z Orkiestrą.

Trzecia fala – komentarze pod jego wpisem. Budujące, rzeczowe, konkretne. Fala miłości do ludzi, zwierząt, środowiska. Fala troski.

Nie dało się inaczej. Kilka godzin później Owsiak ogłasza, że w Warszawie na finale WOŚP fajerwerki zastąpione zostaną pięknym pokazem wizualnym.

Kolej na ciebie. Co zrobisz?

About the author

Monika

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *